Brat jednej z ofiar katastrofy usłyszał od polskich władz, że nie wolno mu otworzyć trumny, “bo nad trumnami rozciąga się rosyjska jurysdykcja”. Czyli polskie władze w na terytorium RP wobec własnych obywateli powołują się na rosyjskie prawo. Czy może być bardziej jaskrawy przykład sprzeniewierzenia się służbie obywatelom własnego kraju?

„W imieniu strażników wnosimy o zaprzestanie wykorzystywania naszej formacji do działań związanych z usuwaniem wiązanek, zniczy i krzyży, które przynoszone są przez obywateli, a następnie składane przed Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu jako hołd poległym w katastrofie smoleńskiej” – zaczyna pismo do komendanta straży miejskiej Zbigniewa Leszczyńskiego, przewodniczący NSZZ „S’80” SM Artur Jarecki.

Warszawa Belweder
"Jeżeli rzeczywiście Kuria utrzymuje w mocy zakaz wypowiadania się do mediów, jakim obłożono ks. Małkowskiego trzydzieści lat temu, to mamy do czynienia z jakąś totalną aberracją - mówi portalowi Fronda.pl Jan Pospieszalski."

Fronda

"Władze miasta rozwiesiły wokół Pałacu Namiestnikowskiego kamery. Kamery sfilmowały kilku ludzi, którzy podeszli do krzyża i oszczali ten krzyż oraz znicze płonące ku czci ofiar katastrofy. Gasili znicze moczem. Władze miasta nie zareagowały. Ten film ich nie poruszył. To znaczy, że władze są bezduszne i do wymiany. Mnie ta scena poruszyła do żywego. Obecnym władzom miasta przypominam, że zaniechanie też jest przestępstwem."

Cejrowski: władze miasta pozwoliły na oszczanie krzyża - Wiadomości - WP.PL