ADAM ZAMOYSKI - Zwykło się mówić, że nasz patriotyzm ukształtowany został przez klęski, niepowodzenia i wyjątkowy tragizm polskiej historii. Tymczasem trzeba zauważyć, że wszystkie narody mają tendencję do pewnego celebrowania historycznych nieszczęść i przegranych. Wychowywałem się w Anglii w latach 50. i wiem, jakie obrazy-ikony kształtowały świadomość historyczną moich szkolnych kolegów - Anglików. A były to obrazy przegranych wojen i bitew: król Harold trafiony strzałą prosto w twarz w bitwie pod Hastings, generał Wolf konający po bitwie pod Quebekiem w 1759 r., admirał Nelson obnażony i leżący prawie jak Chrystus po bitwie pod Trafalgarem i wreszcie - najbardziej propagowane - idiotyczna szarża kawalerii pod Bałakławą i pole bitwy pod Isandlwaną w Afryce Południowej, gdzie brytyjski oddział został rozbity i zmasakrowany. Podobnie mają Francuzi - jaki jest ich ulubiony obraz historyczny? - ostatni czworobok gwardii w przegranej bitwie pod Waterloo.



